"Trzeźwi, roztropni i silni"
"Możemy kontynuować walkę tylko jeżeli jesteśmy trzeźwi, roztropni i silni", kontynuuje odezwa. "Pijaństwo osłabia rozsądek i siłę społeczeństwa. Sprzedaż alkoholu przysparza rządowi dochodów. Podczas strajku w sierpniu 1980 r. nie piliśmy alkoholu. Powtórzmy teraz to dokonanie. Wzywamy was do bojkotu państwowego monopolu alkoholowego od 14 do 31 sierpnia."
Jakiekolwiek jest znaczenie moralne, główne zagrożenie bojkotu dla rządu leży w finansach, ponieważ wódka jest najważniejszym źródłem dochodu krajowego dla rządu.
Jak podają oficjalne statystyki, Polmos, monopolista produkujący alkohol, zarabiał najwięcej w kraju, osiągając dochody powyżej 4 miliardów dolarów. To dwa razy tyle ile drugi co do wielkości sektor petrochemiczny. Polmos osiągnął także najwyższy poziom zysków, zarabiając 3,5 miliarda dolarów, czyli trzy razy więcej co następne w z kolei najbardziej dochodowe przedsiębiorstwo, oraz zapłacił najwięcej podatków.
Akt indywidualnej woli
Świecki przywódca katolicki działający w ruchu antyalkoholowym opisał wysiłek w kategoriach iście gandystowskich.
"Idea jest taka, aby dać indywidualnym ludziom kontrolę i odpowiedzialność za konkretne czyny polityczne", powiedział. "Jeżeli ktoś uczestniczy w demonstracji ulicznej, oddaje swoją autonomię tłumowi. Ale jeżeli człowiek powstrzymuje się od kupna wódki od państwowego monopolu, to przemawia własnym głosem. Zdobywa szacunek dla samego siebie oraz szacunek innych."
Inni działający w ruchu zauważają, że podobnie jak taktyki opracowane przez Mohandasa K. Gandhiego aby zdobyć wolność dla Indii, kampania przeciw piciu opiera się na konkretnych gestach o bezspornej wartości moralnej, łącząc je ze sprawami społecznymi większego wymiaru i w ten sposób stanowiąc polityczne wyzwanie dla władz.
Rząd rozpoczął własną kampanię antyalkoholową, a polski przywódca generał Jaruzelski chwalił nawet wysiłki Kościoła na rzecz wspierania trzeźwości. Ale zważywszy ogromną zależność od sprzedaży alkoholu, zwolennicy strategii abstynenckiej uważają sytuację rządu za bardzo podatną na krytykę.