Wspomnienia z Polski

John Darnton.............................
Michael Dobbs............................
Michael Kaufman....................
Korespondenci: John Darnton ......................New York Times
Michael Kaufman..............New York Times
John Tagliabue.....................New York Times
Michael Dobbs.....................Washington Post
Bradley Graham.................Washington Post
Jackson Diehl......................Washington Post
Victoria Pope .................Wall Street Journal
Nina Darnton.......New York Times Magazine


Bramy stoczni otworzyły się, ukazując nam zakazany dotąd świat. Nigdy przedtem nie rozmawiałem z polskim robotnikiem na serio - czyli bez udziału naszych aniołów stróży z Interpressu. Robotników uważałem za coś w rodzaju lumpenproletariatu, złożonego z jednakowych, szarych ludzi, powtarzających urzędowe opinie. Wchodząc na teren Stoczni im. Lenina, miałem uczucie, jakbym dostał się za kulisy jakiegoś wielkiego spektaklu teatralnego. Przez całe lata komunistyczni propagandyści zmuszali zachodnich dziennikarzy, by oglądali przedstawienie z balkonu. Podejrzewaliśmy, że to, co pokazują nam na scenie, jest fałszem, ale nigdy nie było co do tego absolutnej pewności. Aktorzy na pamięć znali kwestie przygotowane przez partyjnych ideologów. A teraz zbuntowali się przeciw reżyserowi i zaczęli przerabiać scenariusz. Stworzony przez komunistyczną propagandę świat na niby definitywnie legł w gruzach.

Z pierwszego dnia w stoczni pozostały mi w pamięci osobliwe, oderwane wspomnienia: robotnicy siedzący na trawie na pociętych kawałkach papy dachowej; szpitalni pacjenci w czerwonych szlafrokach przechadzający się koło bramy stoczni; Lech Wałęsa domagający się szorstkim głosem utworzenia niezależnych, samorządnych związków zawodowych; pełne podniecenia okrzyki - "Ameryka, Ameryka" - które przetoczyły się przez stocznię, kiedy robotnicy dowiedzieli się, że przybył reporter Washington Post. Przede wszystkim jednak utkwiły mi w pamięci uśmiechy na wszystkich twarzach, żarliwe dyskusje, cięte dowcipy o reżimie. Było to jak wizyta w klasztorze, w którym właśnie zdjęto z mnichów złożone na całe życie śluby milczenia. Pojąłem wtedy, że ów szary, jak mi się dotąd zdawało, tłum, składa się z ludzi ciekawych, mających swoje nadzieje, zmartwienia i różnice zdań. Przypomniał mi się opis rewolucji październikowej pióra Johna Reeda: "Przez długie miesiące w Piotrogrodzie i w całej Rosji każdy róg ulicy zmieniał się w trybunę. W pociągach i tramwajach co rusz wywiązywały się wszędzie improwizowane dyskusje". Tak też miało być w Polsce przez następnych szesnaście miesięcy.

Moje dziennikarskie życie zmieniło się tego dnia w Stoczni im. Lenina na zawsze. Pisanie o krajach komunistycznych przeistoczyło się nagle z zajęcia w dużym stopniu siedzącego, w niebywałą, ekscytującą przygodę. Następne dziesięciolecie upłynęło mi na obserwacji strajków, zamachów, wojen, zrywów i wreszcie - po upadku Związku Radzieckiego - zmian na mapie Europy. Kiedy Borys Jelcyn wspiął się na czołg w sierpniu 1991, by zmobilizować opozycję przeciwko puczowi twardogłowych komunistów, stałem dokładnie naprzeciw niego. Relacje o upadku komunizmu, przekazywane przez tych spośród nas, dziennikarzy, którzy mieli szczęście uczestniczyć w tych wydarzeniach, należały do najdonioślejszych doniesień prasowych w XX wieku.

  wstecz     |     index     |     dalej  
HYPERmedia 2002
Korespondent The Washington Post Pracuje dla gazety The Washington Post od 1980 roku, odkąd przyjął stanowisko korespondenta w Warszawie.