Jednakże niewielkie są perspektywy na to, że warszawski rząd, który pogardliwie traktował Wałęsę w ostatnich miesiącach, zmieni swoje zdanie i zaakceptuje ciągle wznawiane propozycje związkowców, aby podjąć nowy dialog z komunistycznymi przywódcami Polski.
W Gdańsku tłum wiwatujących zwolenników triumfalnie podrzucał Wałęsę, gdy ten wrócił z całodziennego grzybobrania, spędzonego z przyjaciółmi w lesie niedaleko tego północnego portu morskiego. Żona Danuta, uradowana i zdziwiona wiadomością tak jak i reszta kraju, zażartowała do dziennikarzy: "Zobaczcie, opłaca się cierpieć."
Przede wszystkim, przyznanie Wałęsie nagrody Nobla nie tylko ponownie rozbudziło w nim i jego rodzinie uczucie zwycięstwa, ale ożywiło w wielu Polakach przekonanie o międzynarodowym uznaniu dla ich często tragicznych zmagań o większą niepodległość.
- Ta nagroda to nie tylko zadośćuczynienie dla Lecha Wałęsy, ale dla wszystkich Polaków, dla których Wałęsa jest symbolem ich aspiracji - powiedział pewien znany dziennikarz opozycyjny.
Niektórzy przypominają tutaj szeroko rozpowszechnione uczucie rozczarowania, kiedy wbrew oczekiwaniom wielu, Wałęsa nie otrzymał w zeszłym roku Pokojowej Nagrody Nobla.
- Pozostawiło to uczucie, że świat zrezygnował z Polski - powiedział polski pisarz. - W tym roku, gdy nastrój jest jeszcze gorszy, a narodowa depresja większa, nagroda ma dla ludzi jeszcze większe znaczenie psychologiczne.
Janusz Onyszkiewicz, wykładowca matematyki na Uniwersytecie Warszawskim i były rzecznik Solidarności, zauważył: "Nagroda jest zastrzykiem w ramię dla całego kraju. To coś, czego wszyscy potrzebowali."
Ponadto darowując 190 tysięcy dolarów z nagrody na rzecz zaproponowanej przez polski kościół katolicki fundacji, która ma kierować zachodnią pomocą rolniczą na rzecz rolników w Polsce, Wałęsa jest postrzegany jako osoba, która przyczyniła się do poprawy szans tego nowatorskiego przedsięwzięcia.
Rząd i przedstawiciele kościoła prowadzą trudne negocjacje na temat funduszu, który byłby pierwszym tego rodzaju w bloku wschodnim. Kościół nalega, żeby pieniądze zebrane od zachodnich rządów i ze źródeł prywatnych, które zgodnie z oczekiwaniami mają sięgnąć kwoty 2 miliardów dolarów w ciągu pięciu lat, zostały przeznaczone na zakup urządzeń rolniczych i nawozów, które zostałyby bezpośrednio przekazane prywatnym rolnikom, uprawiającym ok. trzech czwartych polskich terenów ornych. Jednakże rząd chce, aby grono odbiorców powiększyć o państwowy przemysł maszynowy i chemiczny.